niedziela, 1 lipca 2018

SERAFINA ♦ NARZECZONA
STARS, PLEASE HIDE YOUR FIRES; LET NOT LIGHT SEE OUR BLACK AND DEEPest DESIRES
To nie jest miłość, którą sobie wyśniłaś, prawda? Wciąż mam wrażenie, że jest najbardziej zbliżoną do bajkowej, na jaką możemy liczyć w tym miejscu. Znosisz moje nerwy, każdego dnia coraz cięższe, coraz bardziej uciążliwe, znosisz apodyktyczność, nerwicę natręctw, pracę, jaką wykonuję. Nie zliczę, ile razy zmywałaś krew z mojego ciała, gdy w zamyśleniu analizowałem wszystko, co doprowadziło do tego, że pokryta jest nią cała moja skóra, włosy, usta, do których sięgasz. Jesteś tym, co każdego dnia umacnia moją wiarę, gdy zdarza mi się zapomnieć, dlatego modlę się do Pana dziękując za dar, jakim jesteś; dar od Niego samego.
Dni mijają, a rzeczywistość wcale nie staje się łatwiejsza, Serafino. Myślę, że do momentu, w którym pojmę Cię za żonę piętnaście razy zmienię jeszcze przysięgę, znajdując nowe powody, za które powinienem Ci podziękować. Między słowami, bo na pokaz jesteśmy idealni, przepraszając także za każdy moment strachu, żalu, przygnębienia, jaki spowodowałem.
A jednak dzięki Twojej obecności wszystko jest łatwiejsze i wiem, że czujesz przy mnie to samo. Uzupełniasz mnie, ja zapewniam Ci poczucie bezpieczeństwa. Ty dałaś mi rodzinę, o jakiej nie śmiałem marzyć, a ja Tobie ostoję, której zawsze Ci brakowało.
Tak. To nie bajka, ale wciąż… napiszmy tej przygodzie możliwie jak najszczęśliwsze zakończenie.


NOAH ♦ SYN
i'll do everything I can to keep you safe, I'll tech you everything I know, sunshine
Pojawiłeś się w naszym życiu nagle, wywracając je do góry nogami. Nie było chwili, choć jednej sekundy, w której nie miałem pewności, że Cię wyczekuję, mimo wszystkich przeciwności losu, jakie mogłyby to utrudnić. Nie pojawiłeś się w przyjaznej rzeczywistości; jest ponura, momentami straszna, przerażając mnie samego, bo mimo upływu lat bywają momenty, gdy nie potrafię się w niej odnaleźć. Masz jednak nas. Obietnicę bezpieczeństwa tkwiącą w rodzicach, którzy kochają Cię najbardziej, jak tylko mogą, choć skala jest nieistniejąca.
Noah, nie mam pojęcia, jak być dobrym ojcem. Nie zaoferowano mi, wraz z Twoim pojawieniem się, podręcznika, który rozwiałby wszystkie wątpliwości, posiadając instrukcję rozróżniania płaczu; jesteś głodny, zmarznięty, samotny? Uczę się na błędach, których mam nadzieję popełniać jak najmniej. Twoja mama pokaże Ci, jak doceniać piękno świata, a ja nauczę Cię bronić się przed tym, co czyha w ciemności.

RICHARD & LEAH ♦ RODZICE
I KNOW I TOOK THE PATH THAT YOU WOULD NEVER WANT FOR ME. I LET YOU DOWN, DIDN'T I?
Wciąż pamiętam, jak bardzo nienawidziłem jeździć do domku nad jeziorem, który oddalony o kilkanaście kilometrów od Alpen Claire odcinał mnie od wszystkich znajomych, rozrywek i własnego pokoju, w którym mogłem się zamknąć. Oddałbym naprawdę wiele, żeby wrócić do tamtego momentu i trzepnąć się w głowę, doceniając każdą chwilę, jaką z Wami spędziłem.
Minęły ponad dwie dekady od dnia, w którym nie wróciliście do domu; przyjechało za to wujostwo, po mnie i Michaela, milczące i blade. Nie musiałem pytać, żeby wiedzieć, wystarczyło jedno spojrzenie za okno, widząc szalejącą śnieżycę, samochody, które z trudem utrzymywały się na drodze. Klimat w tych rejonach jest bardzo surowy, a gdyby lokalna gazeta nie miała ciekawszych tematów do opisywania, bilans wypadków zajmowałby całą główną stronę. Nigdy nie przyszło mi jednak na myśl, że i Wy padniecie tego ofiarą.
Domek nad jeziorem nie został sprzedany, ale nikt nie odwiedzał go od lat. Myślę, że wspomnienia nigdy nie przestaną być dość żywe, abym mógł wrócić tam ze spokojnymi myślami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz